Historia ubioru na wesoło

                  HISTORIA UBIORU NA WESOŁO

Historia ubioru jest tak długa, jak historia istnienia człowieka na naszej planecie. Od samego początku ludzie, choć znacznie bujniej pokryci włosami niż obecnie, musieli znaleźć sposób żeby się okryć podczas chłodniejszych dni. Początkowo więc strój spełniał wyłącznie praktyczną funkcję – miał zapewnić ciepło. Nasi zdolni pra, pra, pra… dziadowie z czasem znaleźli nawet sposób na zszywanie swych grubych, skórzanych i futrzanych ubiorów. W myśl zasady, że w przyrodzie nic nie może się zmarnować, ludzie czasów prehistorycznych zaczęli wytwarzać igły z rybich ości lub drobnych kości zwierząt, a nici z rzemieni lub wszelkich mocnych traw. W ten sposób ubiór zaczął nawet wyglądać. I tutaj pojawiła się kolejna funkcja ubioru – funkcja ozdobna. Można nawet powiedzieć, że narodziła się wówczas moda.

Twórcami prawdziwie pięknych ubiorów i mających już kształty tego, co dzisiaj nazywamy strojem byli ludzie starożytnych cywilizacji Wschodu. Ubiory zostały rozróżnione na damskie i męskie, na stroje zarezerwowane dla władców i pospólstwa. W starożytnym Egipcie władca został wyniesiony do rangi boga, a czymże jeśli nie odpowiednim ubiorem, fryzurą i makijażem można było unaocznić tę boskość? Sztuczne, finezyjnie zdobione i zakładane brody (także dla kobiet), czy specjalnie stylizowane peruki ze stożkowatymi perfumami wewnątrz to tylko niektóre z wielu wymyślnych elementów ubioru naszych wspaniałych starożytnych Egipcjan. Także materiały zaczęły być coraz bardziej zróżnicowane, choćby z racji klimatu. Szaty stały się zwiewne, ładnie skrojone i rzecz jasna ozdobione. Faraon i jego świta błyszczała i dosłownie uginała się pod ciężarem i przepychem pięknej i kolorowej biżuterii. Wspaniałe grube naszyjniki oraz bransolety po dziś dzień robią wrażenie na współczesnym człowieku. Kobiety w starożytnym Egipcie także miały z czego wybierać jeśli chodzi o strój. Rzecz jasna chodziło tu przede wszystkim o kobiety z grona faraona. Stroje damskie składały się z długich, wąskich spódnic-przepasek i przepasek na biust lub luźnych tunik. Warto dodać, że stroje te, których wzory możemy podziwiać na wielu egipskich malowidłach były niezwykle gustowne i dopasowane do kobiecej sylwetki. Modne i praktyczne były także koturny- czyli wysokie drewniane buty, które dodawały dostojności (i wzrostu przy okazji, wszak faraon i jego żona nawet wzrostem musieli górować nad resztą społeczeństwa), ale także pomagały chodzić po rozgrzanym i zapadającym się piasku.

Wydawałoby się, że kolorowy makijaż stał się wytworem późniejszych czasów, jednak nic bardziej mylnego. Makijaż był codziennością – faraon przecież codziennie musiał wyglądać jak bóg. Starożytne Egipcjanki nie tylko używały czarnych mazideł na brwi i oczy, ale także białych pomad na twarz, a czerwonych na usta i policzki.

Mistrzami w wyrafinowanym fałdowaniu strojów stali się starożytni Grecy. Ze względu na klimat, w jakim przyszło im żyć, stroje były lekkie i zwiewne. Początkowo stroje damskie i męskie były podobne do siebie. Stanowiła je prosta tunika. Z czasem kawałki materiału, jakim owijali się Grecy układano i drapowano w piękne fałdy. Sposobów fałdowania było wiele, o czym świadczą pozostałe z tamtych czasów posągi. Aż trudno uwierzyć, że pierwotnie posągi te były bardzo kolorowe. Jaskrawość miała bowiem odróżnić stroje bóstw od ubioru śmiertelników, którzy na co dzień nosili zwykłe, szare szaty. Jednak bogaci mieszkańcy Hellady także fundowali sobie kolorowe stroje.

Starożytni Grecy znali również podział na ubiory odświętne i codzienne oraz sportowe (te ostatnie nosili uczestnicy słynnych olimpiad). Znano płaszcze i nakrycia głowy, noszono sandały, ale także długie, mocniejsze obuwie na dłuższe podróże. Damy nosiły pelerynki, znały również parasolki, chroniące przed słońcem oraz wachlarze. Dodatkiem do stroju była oczywiście biżuteria i modna fryzura. Panie upinały swe piękne i co ciekawe, jasne nierzadko w tamtych czasach włosy w koki lub warkocze, związywały je materiałem lub wstążkami albo opaskami. Panowie także nosili długie włosy, a prym w długości oraz w ich wyrafinowanym i długotrwałym układaniu i czesaniu wiedli…panowie, szczególnie mężni Spartanie.

Starożytni Rzymianie, zarówno w rzeźbie, jak i w ubiorze przejęli styl Greków. Jednak z czasem ulepszyli go i wprowadzili sporo zmian. Przede wszystkim niezmiernie rozwinęli system farbowania tkanin. Starożytny Rzymianin miał do wyboru właściwie każdy kolor, oprócz purpurowego, który zarezerwowany był dla samego cezara. Modnym kolorem wśród bogaczy był oczywiście złoty, toteż zamożniejsi Rzymianie nawet sandałki kazali sobie sporządzać w tym kolorze. Do farbowania służyły muszle, czy wszelkiego rodzaju rośliny. Zarówno strój kobiecy jak i męski był finezyjnie drapowany i układany. Najbardziej popularnym strojem męskim była toga, która do historii przeszła przede wszystkim jako strój charakterystyczny dla senatorów. Panowie chętnie też nosili długie płaszcze, zapinane pięknymi zaponami lub ozdobnymi guzami, długie buty lub sandały. Starożytni Rzymianie lubowali się w pięknych gemmach, sygnetach, bransoletach, ozdobnych pasach itp. Starożytne Rzymianki swe bogate szaty podkreślały dodatkowo wymyślnymi fryzurami. biżuterię, której tworzenie stało się prawdziwą sztuką.

Średniowiecze było bardzo długą epoką, zrozumiałe jest więc, że podczas jego trwania (10 wieków bez mała) zaszło sporo zmian w wyglądzie ubioru i to zarówno damskiego jak i męskiego. Ubiór damski przyjął kształt długiej sukni z wysokim stanem i szerokimi u dołu rękawami. Poprzez taki zabieg kobiety wyglądały na wyższe i smuklejsze. Ponieważ dekolty musiały być szczelnie zakryte, panie zaczęły bardziej eksponować jedyną odkrytą część ciała, czyli twarz, zwłaszcza zaś czoło, które wyskubywały z włosów. Na głowę zakładały ozdobne obręcze, lub nakrycia w kształcie wysokiego stożka czy półksiężyca. Damy chętnie także nosiły ozdobne pasy z klejnotami, do których mogły przytwierdzać sakiewki – pierwowzór torebek. Dobrym schowkiem były także wspomniane szerokie rękawy, w których przechować można było mały modlitewnik, chusteczkę, czy list miłosny od ukochanego…

Prawdziwa rewia średniowiecznej mody zaczęła się wraz z upowszechnieniem w architekturze nowego stylu – gotyku. Styl ten wywołał prawdziwą "lawinę" strzelistości i ostrych łuków we wszystkim, co tylko było możliwe. Także w ubiorze. Odtąd średniowieczne damy i mężowie stanu, a nawet rycerze, chcąc uchodzić za modnych zaczęli nosić obuwie z jak najbardziej wydłużonymi i szpiczastymi noskami (ciżemki), na które niekiedy naszywano dzwoneczki, aby dodać spektakularności i anonsować swoją obecność na każdym dosłownie kroku. Zaczęto nosić szpiczaste czapy, czy nawet elementy uzbrojenia, które posiadały mnóstwo szpiczastych wypustek. Często zabiegi takie powodowały, iż właściciel owego ubrania wyglądał bardzo karykaturalnie i miał trudności z poruszaniem się, ale cóż, czego się nie robiło, by być modnym.

 

Po epoce średniowiecza przyszła kolej na renesans. Był to także czas zmian w ubiorze. Niestety stroje stały się bardziej krępujące ciało i cięższe niż te z poprzedniej epoki. Damy, mimo, iż mogły odsłaniać więcej dekoltu poprzez modne kwadratowe i owalne wycięcia w górnej części sukien, to jednak nosiły suknie dość obfite w materiał, a przez to niezbyt wygodne w chodzeniu. Materiały także uległy zmianom i ulepszeniu. Stały się cięższe (brokaty), ale przez to mocniejsze i trwalsze, co miało nie małe znaczenie, bowiem dawniej odzież dziedziczono z ojca na syna, z matki na córkę. Ubrania były niezwykle kosztowne, poza tym moda nie zmieniała się tak błyskawicznie jak obecnie.

Kobiece suknie zyskały charakterystyczne bufiaste rękawy, finezyjnie powycinane na zewnętrznej stronie. Poprzez obniżenie stanu w sukniach damy nie wyglądały już tak smukło jak w średniowieczu, zyskały jednak na elegancji i dostojności. Panowie w renesansie zakładali coś na kształt wąskich, dopasowanych pończoch, na które przywdziewali krótkie, lecz mocno bufiaste spodenki. Górną część stroju stanowił ozdobny, krótki kaftan, rzecz jasna z bufiastymi rękawami. Całości męskiego oblicza dopełniał charakterystyczny płaski kapelusz, noszony na boku głowy. Elegancji dodawał ozdobny, wysadzany drogimi kamieniami pas oraz pierścienie. Panowie chętnie nosili w owych czasach półdługie włosy, z krótką okrągłą brodą, lub pod koniec tej epoki hiszpańską bródkę w kształcie małego trójkącika.

Kolejną epoką był barok, który przyniósł ze sobą także wiele zmian w ubiorze. Ta raczej smutna, ponura i powściągliwa w swym charakterze epoka spowodowała, że strój kobiecy stał się skromniejszy, z małą ilością ozdób, utrzymany raczej w ciemnych kolorach. Panie zakryły dekolty, a ich suknie sięgały aż pod podbródek poprzez wysokie stójki czy też bardzo powszechne w owych czasach krezy.. Panowie także nosili krezy. Z czasem ten niewygodny element stroju przekształcił się w haftowany, kwadratowy kołnierz, noszony zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Panowie w czasach baroku chętnie nosili długie obuwie, krótkie kaftany ze wspomnianymi kwadratowymi kołnierzami i kapelusze z dużymi rondami. Lubowali się także w długich, ale misternie polokowanych włosach, które z czasem zaczęto zakrywać specjalnie ufryzowanymi perukami. Panie zaś nosiły włosy spięte do góry, z mnóstwem drobnych loczków, wypuszczonych przy czole i po bokach głowy.

Oświecenie przyniosło ze sobą powiew świeżości i sporych zmian, także i w przypadku stroju. Zwłaszcza jeśli chodzi o strój kobiecy, zaczęła panować tendencja, że im więcej i wymyślniej, tym lepiej. Panie zaczęły przywdziewać ogromnych rozmiarów suknie, utrzymywane na specjalnych żelaznych konstrukcjach przytwierdzanych do ciała skórzanymi pasami. Istniała dowolność kolorów, ale im bardziej pastelowy, tym był modniejszy. Jak można przewidzieć, suknie takie, które piętrzyły sie stosami kokard, falban i innych ozdób, były niewygodne i ciężkie do noszenia, ale kto chciał być modny, zwłaszcza na dworach królewskich, musiał się poświęcać. Oprócz sukien niewygodę powodowało obuwie. Damy zaczęły nosić króciutkie buciki na grubszym obcasie, często z ozdobną klamrą, jednak wówczas pantofelki nie były profilowane oraz nie posiadały stabilnej podeszwy i zazwyczaj były zbyt małe lub zbyt duże, przez co i niewygodne. Jak by tego było mało, panie doby Oświecenia upodobały sobie peruki, których rozmiary niekiedy przekraczały najśmielsze wyobrażenia. Były to istne konstrukcje, spiętrzone wysoko do góry, które często utrudniały poruszanie głową i niejednokrotnie powodowały ból szyi i karku. Na konstrukcjach tych umieszczano dodatkowo ogromne ozdoby w postaci kokard, statków ,a nawet klatek z ptaszkami! Peruki obowiązkowo musiały być szare, dodatkowo upudrowane. Dodajmy, że kobiety tamtych czasów często zaopatrywały sie w małe młoteczki, które służyły do zabijania gnieżdżących się w owych perukach insektów. Niezmiernie ważnym elementem stroju był wówczas makijaż, który także rozwinięty został do granic możliwości. Twarz smarowano białym mazidłem, lub mocno pudrowano na jasno, podkreślano na czerwono usta i mocno akcentowano policzki oraz brwi, które dodatkowo pogrubiano. W ten sposób twarz stawała się bardzo nienaturalna i sztuczna jak u porcelanowej laleczki, ale właśnie o to chodziło. Oświeceniowe damy upodobały sobie także muszki, czyli sztuczne, malutkie czarne pieprzyki przyklejane w różnych miejscach twarzy i dekoltu. Muszki także służyły do ukrycia jakiejś niechcianej krostki, czy wyprysku.

Panowie równie chętnie zakładali peruki lub pudrowali własne włosy. Modne były zwłaszcza peruki z malutką kitką z tyłu, upiętą ozdobną kokardką. Mężczyźni także nie stronili od makijażu. Niekiedy makijaż męski bywał mocniejszy i bardziej kolorowy, niż kobiecy! Elegancji dodawał długi kaftan z wieloma guzikami i ozdobami, który posiadał długie rękawy. Kaftan taki chętnie noszono rozpięty. Na szyję zakładano jasne chusty lub ozdobne żaboty. Na stopy zakładano pantofle na obcasie i z ozdobną klamrą.

Romantyzm przyniósł ogromne zmiany w ubiorze zarówno kobiecym, jak i męskim. Stroje pań stały się mniej skrępowane, luźniejsze i zdecydowanie lżejsze. Kobiety nosiły zwiewne, delikatne stroje, nawiązujące do tunik greckich i rzymskich, we włosy, zaczesywane z przedziałkiem na środku chętnie zaś wkładały diademy i ozdobne opaski. Jasne suknie z wysokim stanem nadawały sylwetce smuklejszego kształtu. Panie chętnie też zakładały dopasowane do głowy małe kapelusiki bez ronda, lub przezroczyste czepeczki. Panowie zaczęli nosić fraki, wygodne spodnie i cylindry, oraz charakterystyczne długie, stojące kołnierze. Modne były włosy krótko przystrzyżone, choć z bujną czupryną i równie bujnymi bokobrodami.

Moda drugiej połowy i końca XIX wieku przyniosła wielką różnorodność, zarówno w ubiorze pań, jak i panów. Stroje zaczęły szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej wychodzić z mody. Już nie w ciągu dekady, ale i nawet jednego roku trendy modowe potrafiły zmienić się kilka razy. Były to także czasy, w których upowszechniły się magazyny mody oraz wspaniałe domy handlowe, dzięki czemu każda pani i pan mógł na bieżąco obserwować i podążać za zmianami w ubiorach. Po epoce romantyzmu panie odrzuciły smukłe suknie i postawiły na bufiastość i duże rozmiary. Bufiaste rękawy niekiedy stawały się zbyt duże, nie przeszkadzało to jednak noszącym je damom. Suknia z obowiązkowym gorsetem musiała posiadać dużą ilość falbanek, a dodatki takie jak koronkowe rękawiczki, finezyjne parasoleczki, wachlarze z pawich piór, czy kokardki we włosach były nieodzowne. Z czasem bufiastość przestała być modna i panie zaczęły zabiegać o stroje nadające ich sylwetkom kształt klepsydry. Kształt ten zapewnić miał przede wszystkim ciasny gorset i tiurniura. Ta ostatnia była skomplikowaną konstrukcją metalową, przymocowywaną do talii skórzanymi pasami, mającą na celu wyeksponować i podnieść do góry tył sukni. Dodatkowo efektu tego dopełniał ozdobnie udrapowany w tym miejscu materiał. Nasze pra, pra, pra babcie przechodziły istne tortury cielesne, aby móc wyglądać modnie.

Jeśli chodzi o fryzury, to przez jakiś czas, kontynuując modę romantyzmu, panie nosiły włosy gładko zaczesane z przedziałkiem na głowie i upięte z tyłu w kok, jednak modne stały się loczki, toteż panie wypuszczały niezliczoną ilość tych drobnych, mocno skręconych serpentyn po bokach głowy. Zabieg taki powodował, iż młode panienki wyglądały jak przysłowiowe laleczki. Z czasem jednak damy zaczęły upinać włosy do góry, wypuszczając na kark kilka grubych loków. Obowiązkowe było wpiąć w takie fryzury drobne kwiatuszki, czy finezyjne ozdoby z drogich kamieni. Orędowniczką takich fryzur i dodatków oraz prawdziwą mistrzynią owego stylu stała się cesarzowa Sisi. Jej słynne bujne i niespotykanie długie włosy na trwałe już zapisały się w historii.

Panowie owych czasów także mieli pole do popisu za sprawą różnorodności ubioru. Strój męski, w przeciwieństwie do kobiecego stał się wygodniejszy, a zarazem bardzo elegancki. Modne stały się lekkie fraki i wygodne, szersze niż do tej pory spodnie z kantami. Panowie chętnie nosili białe, wykrochmalone koszule, zapięte pod szyję i zakończone kołnierzykiem, który zwieńczano ozdobną muchą. Dodatków takich jak skórzane rękawiczki, parasole, eleganckie laski, binokle, złote zegarki na łańcuszku, czy kapelusze było tak wiele, jak wiele było miesięcy w roku lub spotkań, czy uroczystości rodzinnych w życiu wytwornego mężczyzny. Panowie nosili krótkie włosy, jednak zamiłowanie do bujnych czupryn i bardzo bujnych bokobrodów nadal pozostało.

Początek XX wieku, jak każda inna epoka przyniósł także zmiany w ubiorze. Nasze prababki co prawda jeszcze nie do końca rezygnowały z gorsetów, ale ich suknie stały się zdecydowanie lżejsze, bo wykonane ze zwiewnych materiałów i bardziej przylegające do sylwetki. Modne były finezyjne, koronkowe stójki oraz koronkowe ozdoby na sukniach, czy bluzkach noszonych do długich, rozszerzanych u dołu spódnic. Prawdziwym krzykiem mody były wówczas kapelusze z ogromnymi rondami, ozdabiane kwiatami, czy delikatnymi piórami. Niezbędnym elementem ubioru każdej szacownej damy były małe parasolki, wykonywane z koronek i takież same rękawiczki. Elegancji dodawały piękne i szlachetne kamee wpinane tuż pod szyją, lub malutkie zegarki noszone jako wisiorki, bądź przypinane nad biustem. Kobiety tamtych czasów chętnie czesały włosy do góry i tapirowały je lub lokowały w taki sposób, aby uzyskać efekt burzy włosów na głowie. Warto także wspomnieć przy tej okazji o kobiecie, która dosłownie zrewolucjonizowała ówczesną modę damską, a mianowicie o Coco Chanel. Dzięki niej zaczęto wykorzystywać do tworzenia ubrań materiały codziennego użytku oraz takie, których nikt nigdy wcześniej nie użyłby do uszycia ubioru, jak chociażby materiał po spadochronach używanych podczas I Wojny Światowej.

Panowie początku XX wieku rozluźnili swoje szyje i karki poprzez zmniejszenie kołnierzyka, zaczęli chętnie także nosić wygodne, a równocześnie eleganckie i często pasiaste marynarki oraz kamizelki. W ciepłe dni przywdziewali słomkowe kapelusze z małym rondem. Do tego stylizowana laska oraz białe rękawiczki i mężczyzna nabierał wytworności. Fryzury stały się nieco krótsze, zrezygnowano z bujnych bokobrodów, za to chętnie noszono małą szpiczastą bródkę z zalotnie przystrzyżonymi i podkręconymi wąsikami.

Prawdziwą rewolucję nie tylko w strojach, ale także i fryzurach przyniosły szalone lata 20-te i 30-te XX w. Dzięki wspomnianej wcześniej Coco Chanel panie odważyły się na rewolucyjny krok i … odsłoniły łydki za sprawą krótkich, ołówkowych spódnic. Ale to jeszcze nie była największa zmiana. Bardziej szokująca stała się moda, która wreszcie pozwalała założyć paniom spodnie. Szczególnie modne stały się spodnie szerokie, proste i długie. Całości tego zrewolucjonizowanego stroju kobiecego dopełniły krótkie włosy. Kobiety owego czasu nie tylko odetchnęły za sprawą lekkiego i wygodnego (bez gorsetu) stroju, ale także dzięki ładnie ściętym do ucha włosom. Krótkie włosy stały się szybko bardzo modne, a kobieta chcąca uchodzić za wytworną zakładała na taką fryzurę drobniutki toczek, czy stylizowaną opaskę z cekinów i sterczącym zalotnie piórkiem. Oprócz spódnic panie nosiły wówczas półdługie, luźne sukienki na ramiączkach oraz delikatne buciki zapinane na cieniutki paseczek, zaś wśród biżuterii modne były długie sznury pereł związane w węzeł. W latach 30-tych modne stały się także kostiumy, czyli szyte z tego samego materiału krótkie spódnice i dopasowane do talii eleganckie marynarki. Panie zaczęły także fryzować swoje półdługie i krótkie włosy w zalotne fale. Makijaż był wówczas równie ważny, co wszelkiego rodzaju dodatki do stroju. Ubrania panów także się zmieniły, choć nie tak bardzo, jak damskie stroje. Mężczyźni z czasów dwudziestolecia nadal chętnie nosili marynarki, oraz koszule z króciutkim kołnierzykiem. Upowszechnił się także krawat. Wśród butów prym wiodły błyszczące i polakierowane biało-czarne pantofle. Najmodniejszą męską fryzurą zaś stały się nabrylantowane, krótkie włosy, z przedziałkiem z boku głowy i ufryzowaną, elegancką falą.

 

Dodaj komentarz